„Baby Broker” to pierwszy koreański film tego japońskiego reżysera. Jak pisał Łukasz Mańkowski (Pięć Smaków) w swojej relacji z Cannes: „Baby Broker” to kolejna cegiełka w uniwersum jego familijnych światów, w którym co prawda zmienia się otoczenie, ale wciąż osią wrażliwości historii i jej dramaturgicznym nośnikiem jest obserwowanie tlenia się czułych momentów pomiędzy postaciami. To w tych mikro-tąpnięciach, nieraz przejmująco lirycznych, a nawet i melancholijnych (przepięknie uchwyconych okiem operatora „Burning” i „Parasite”, Honga Kyung-pyo), odnaleźć można nieco komfortu i tego typowego dla światów Koreedy uspokajającego ciepełka, które szepcze, że może jednak na tym świecie znajduje się jakaś doza otulającego dobra.